Świnie w pałacu

Na wzgórzu znajdującym się pomiędzy Dargobądzem, a Mokrzycą już od  XIV w. stał potężny zamek, który był własnością władającego okolicą rodu von Apenburg. W XIX w. na miejscu zamku zbudowano pałac, który właściciele opuścili na początku II wojny światowej. Przez kilka lat stał on pusty, nazywano go „Zamkiem duchów”. W ostatnich latach wojny pałac został przekształcony w garnizon wojskowy. Ostatecznie został zniszczony wiosną 1945 r., prawdopodobnie w efekcie radzieckiego bombardowania. Część cegieł pozostałych z budowli przeznaczono na odbudowę Warszawy. Wiele elementów pałacowego wyposażenia trafiło w pierwszych latach po wojnie do okolicznych domostw. Z opowieści jednego z mieszkańców Mokrzycy wynika, że sprowadzana z Francji klinkierowana cegła, która pokrywała część pałacowych murów, została przeznaczona na budowę świniarni służącej lokalnej spółdzielni rolniczej.

Czytaj więcej…


“Krajobrazem kulturowym” określa się efekt oddziaływania człowieka na otaczającą go przestrzeń. Żyjąc na określonym terenie, w takich, a nie innych warunkach geograficznych, oddziałujemy na ten teren tworząc własną przestrzeń: drogi, domy mieszkalne, fabryki, kościoły, przystanki autobusowe. A więc połączenie przestrzeni geograficznej i przyrody z działalnością człowieka nazywamy krajobrazem kulturowym.

Każda kultura – przynależąca do danego narodu i społeczeństwa – zawiera cechy charakterystyczne, które stają się widoczne w krajobrazie kulturowym.  Przedstawiciele różnych kultur, w różny sposób zagospodarowują przestrzeń wokół siebie. Odmienny jest sposób budowy dróg, architektura, czy też podejście do środowiska naturalnego. Po przyjeździe do innego kraju od razu rzuca to się w oczy!

Socjologowie, historycy i kulturoznawcy od lat snują rozważania nad tym, jak zmienia się krajobraz kulturowy w momencie migracji dużych grup ludności. Archipelag i całe ziemie nad Odrą, stanowią tu przypadek dość unikalny w europejskiej historii, gdyż ludność regionu zmieniła się prawie w stu procentach!

Problemem przemian krajobrazu kulturowego w tym regionie po 1945 r. zajęła się Beata Halicka w książce „Polski Dziki Zachód. Przymusowe migracje i kulturowe oswajanie Nadodrza”. Badaczka stwierdziła między innymi, że Polacy osiedleni na ziemiach zachodnich “oswajali” spuściznę niemieckiej kultury. Oznacza to, że wykorzystywali miejscowe budynki czy przedmioty do własnych celów. W ten sposób nadawali im ciągłość kulturową.

Halicka pisze również o tym, że nowe społeczeństwo postrzega zastaną przez siebie przestrzeń na swój własny sposób. Osadnicy przybywający ze Wschodu czy z Wielkopolski, mieli zupełnie inne doświadczenia, odmienne obyczaje i sposoby użytkowania przestrzeni. Dlatego to co zastawali, postrzegali i wykorzystywali po swojemu. Pozostawiony przez Niemców krajobraz kulturowy nabierał nowego życia, które często mogło przybierać zaskakującą formę.

Dlatego tak ciekawą jest tu historia opowiedziana nam przez Pana Stanisława z Mokrzycy:

Ten zamek to był bardzo stary. A mury to takie grube były. Niemcy wysadzili go jak się wycofywali z wyspy, ale przed wysadzeniem to piękny był. Właściciel śliczną cegiełkę klinkierowaną z Francji sprowadził. Jak przyszło lato, to my z ojcem i jednym Niemcem każdy wolny dzień tam jeździliśmy i cegłę tę zwoziliśmy na budowę domu. Tylko, że ja potem do wojska poszedłem, a tu spółdzielnia rolnicza powstawała i ojciec całą tą cegłę dobrodusznie oddał. Potem z niej świniarnie na łęgach zbudowali.

W innym artykule opisaliśmy jak bardzo po wojnie zmienił się Lubin, niegdyś prężna i pełna życia miejscowość z potężną fabryką cementu, potem spokojna wioska rybacko-letniskowa. Po przedwojennym parku zdrojowym prawie nic nie pozostało, za to szyny kolejki wagonikowej, obsługującej cementownię zyskały nowe życie, służąc do budowy płotu.


Specyficzny ślad przeszłości Lubina – szyny kolejki obsługującej cementownie posłużyły do budowy płotu

Jak osadnicy podchodzili do niemieckiej spuścizny kulturowej zastanej na Archipelagu? Przede wszystkim praktycznie. Z rozmów z mieszkańcami pamiętającym pierwsze lata po wojnie trudno było wywnioskować, by ludzie ci czuli jakąś niechęć do dóbr należących do Niemców. Z drugiej strony, nie traktowali oni tamtejszego krajobrazu kulturowego jako swojego, nie czuli potrzeby zachowania jego bogactwa. Należy pamiętać, że osadnicy zastali wiele miejscowości splądrowanych już wcześniej przez szabrowników, a więc mocno  zniszczonych. Najważniejszym było wtedy jednak przetrwanie i zagwarantowanie sobie godnego bytu. Dlatego sprowadzona z Francji klinkierowana cegła była potrzebna przede wszystkim do budowy domu lub świniarni. Bo przecież zabytki kultury materialnej będą bezużyteczne, jeśli nie stworzysz sobie odpowiednich warunków do życia.

Powrót do listy opowieści