Powojenny secondhand

Sprzęt wojskowy, bunkry, broń i niewybuchy – śladów wojny na wyspach nie brakowało. Część sprzętu została zagospodarowana przez wojsko polskie lub Armię Radziecką. Wiele wraków statków czy samolotów leżało jednak tam gdzie zostały zestrzelone lub zatopione w  czasie działań wojennych. Często sprzęt ten służył cywilom do celów zupełnie innych niż te, do których był pierwotnie przeznaczany. Z wraków samolotów wykręcano śruby i spuszczano paliwo, dzieciaki bawiły się w bunkrach poszukując broni i niewybuchów. Czasami dzięki zdobytym częściom udało się naprawić traktor lub kuter rybacki. Innym razem powojenne przedmioty przyczyniały się do czyjegoś kalectwa lub nawet śmierć, szczególnie pośród dzieci.

Czytaj więcej…


Pierwsze lata po osiedleniu na wyspie nie należały dla jej nowych mieszkańców do najłatwiejszych. Nie licząc przedmiotów pozostawionych przez Niemców nowo przybyli osadnicy nie posiadali wielu potrzebnych narzędzi. Pracując zużywali sprzęt, potrzebna była jego naprawa. Często była ona jednak bardzo kosztowna lub wręcz niemożliwa z uwagi na bardzo ograniczony dostęp do nowych części. W takich przypadkach z pomocą przychodziły powojenne znaleziska. W tym czasie na tych terenach odnajdowano wiele przedmiotów, które pierwotnie wykorzystywane były w działaniach wojennych. Po zakończeniu działań militarnych mogły one zostać wykorzystane w inny, bardziej praktyczny dla mieszkańców, sposób. O tego rodzaju sytuacjach opowiadał nam między innymi Pan Jan, jeden ze starszych mieszkańców wyspy Karsibór:

Karsiboru nie bombardowali, ale tutaj jeden samolot zestrzelili. A wtedy śrubki trudno było kupić. Jak my rybaczyli, to trzeba było iść do tego samolotu wykręcić to co nam było potrzebne i naprawić.

Niezbędna do wypłynięcia w morze lub na zalew była ropa, do której dostęp również bywał utrudniony. Mieszkańcy radzili sobie jak mogli:

Tutaj 5 łodzi stało nowych, niemieckich. Niemcy je zatopili – odkręcili śruby i poszło na dno. To myśmy potem paliwo z tego brali do naszych łódek.

Znaleziona po wojnie broń była również wykorzystywana przez mieszkańców. Służyła  między innymi do nielegalnych polowań. Pan Marian z Ładzina opowiadał nam o dużej liczbie broni, która wykorzystywana była po wojnie do kłusowania.

Bezproblemowy dostęp do militariów okazywał się również świetną zabawą dla młodzieży. Młode osoby często znajdowały różnego rodzaju materiały wybuchowe, które następnie mogły wykorzystać w czasie zabawy. Niestety część z nich, bawiąc się niewybuchami zostawała kalekami na resztę życia. Jak opowiedział Pan Marian:

Ja jeździłem do szkoły do Międzyzdrojów, a potem wracaliśmy na piechotę. My chłopaki, a tu pełno było bunkrów i amunicji. Milicja latała za nami żeby nam to wszystko zabrać, ale my zawsze jakiś sposób znaleźliśmy i chowaliśmy różne rzeczy. Książkę, zeszyty za koszule dawaliśmy, a do torby amunicji pełno ładowaliśmy. Wieczorem to był tylko huk i strzały było słychać. W mojej klasie w Międzyzdrojach to granat jeden rozbierał na lekcji, to rękę mu urwało. Dużo dzieci kalekich zostało. Klucz brali i rozkręcali, a to dziadostwo wybuchało.

Powrót do listy opowieści